Nasze dwa motocykle (Honda XL1000V Varadero oraz Yamaha TDM850) wzięły udział w pilotażowej jednodniowej eskapadzie do Szwecji przygotowanej przez organizatora maratonów rowerowych oraz wypraw motocyklowych Andrzeja Gołębiowskiego przy współpracy z przewoźnikiem promowym Stena Line.
Motocykle załadowano na prom w piątek o godzinie 19.30. Po solidnym przyształowaniu motocykli udaliśmy się do części hotelowej promu. Należy pamiętać, by zabrać ze sobą bagaż podręczny, ponieważ pokład samochodowy jest zamykany na czas rejsu.
Nocny rejs w kajutach pierwszej klasy przez Bałtyk jest wyjątkowym przeżyciem. Na promie mamy zapewnione kolację oraz śniadanie, dodatkowo przez całą noc odbywa się bardzo kulturalna dyskoteka w restauracji C-View.
Prawdziwa przygoda rozpoczyna się jednak dopiero o 7.30 gdy po zacumowaniu promu wyruszamy do kompleksu sportowo rekreacyjnego Telenor Arena w Karlskronie. Stąd malowniczymi drogami, gdzie samochody to rzadkość, wyruszamy do Kalmaru. Trasa ta ma około 200 km. Po drodze organizator wyjazdu zapewnia postoje na kawę w najbardziej malowniczych miejscach trasy.
Z Kalmaru przejeżdżamy przez most długości 6km na wyspę Olandia. Na wyspie tankujemy motory, z uwagi, że niektóre palą na tej trasie troszeczkę więcej niż 3.7l/100km (BMW F 800 GS). Cena za litr benzyny jest wyższa niż w Polsce (ok. 6-7 zł/l). Wszędzie możemy płacić kartą kredytową - także nie potrzebujemy szukać kantorów, żeby nabyć szwedzkie korony.
Restauracje nie należą do najtańszych form zaspokajania głodu, jednak nie musimy się tym przejmować, gdyż o wszystko zatroszczył się organizator. Obiad jemy około godziny 14.
Po obiedzie wyruszamy w kierunku Karlskrony (ok. 130km). Po 30 km zatrzymujemy się na kawie na pierwszym historycznym (z XVII wieku) konnym przystanku w podróży Kalmar - Karlskrona. Jednogwiazdkowy hotel Erni zaskakuje wnętrzem i sympatyczną obsługą.
Wjazd motocyklami na punkt widokowy na Karlskronę stanowi cel podróży. Na zakończenie objazd dookoła Karlskrony udoskonalił przejazd zabytkowych odrestaurowanych aut amerykańskich, które w Szwecji są w modzie. Można było podziwiać lowridery oraz samochody takie jak Buick czy Cadillac w idealnym stanie. Dla Szwedów chyba rzeczywiście Elvis jest wiecznie żywy.
Powrót na prom o godzinie 19.30, a w Gdyni jesteśmy o 7.30 rano w niedzielę.
Tego rodzaju wyjazd motocyklowy to doskonały pomysł na spędzenie wolnego weekendu w towarzystwie sympatycznych oraz interesujących ludzi.
Wszystko mamy zapewnione i jedyne o co musimy się martwić to ograniczenia prędkości, które w Szwecji są bardzo rygorystycznie przestrzegane. Warto się do nich stosować, ponieważ dzięki nim możemy bezpiecznie podróżować w jednym z najbardziej przyjaznych motocyklistom krajów. Jedna noc na promie i od rana możemy delektować się podróżowaniem naszym ulubionym jednośladem.
Kolejna wyprawa już 1 października 2011 roku. Wszelkie szczegóły uzyskacie Państwo bezpośrednio u Andrzeja Gołębiowskiego pod:
W sierpniowy weekend motocykl Harley Davidson wypożyczyła bardzo sympatyczna para i wybrała się nim na Bornholm. Poniżej zamieszczamy relację oraz zdjęcia z wycieczki. więcej »
20.07.2011
Na ślub Harleyem Sportster 883
Pani Ewelina z Gdańska wybrała usługę przejażdżki Harleyem Davidsonem XLH883 Sportster z naszym kierowcą z domu do kościoła - wprost na uroczystość. więcej »
07.07.2011
Do Köln Hondą VFR800? Szybko i sprawnie!
Pan Paul z Kanady niezawodną Hondą VFR zwiedził Niemcy. Więcej o Jego podróży w naszym artykule. więcej »
08.04.2011
Motocyklem do ślubu nad morzem
Pan Krzysztof z Gdańska wynajętym z wypożyczalni motocykli Kawasaki ZX12R nadał swojej sesji ślubnej wyjątkowego charakteru więcej »